|
Blog > Komentarze do wpisu
porzucone...
K. wyjechał. zostałyśmy z Gajką same. Gaj chyba wyczuł, że coś jest nie tak. coś się nie zgadzało... obudziła się rano i wyraźnie czegoś (lub może kogoś) szukała. kręciła się w tę i z powrotem. szczególnie upodobała sobie moją głowę oczywiście. bo to bardzo towarzyski kotek jest. no więc spanka nie było. na szczęście zaraz i tak zadzwonił budzik i musiałam wstawać, ale z przerażeniem myślę o weekendach. bo K. przez najbliższe półtora miesiąca będzie raczej gościem w domu. może kotka trzeba bardziej zmęczyć wieczorem, żeby się dłużej regenerował później ;-) ale obawiam się, że to raczej niewykonalne, bo po pracy wracam jak dętka, podczas gdy ona świeżutka po 8 godzinach błogiego snu właśnie rusza do akcji. ale damy radę. w końcu GIRL POWER, nie? piątek, 19 czerwca 2009, aka_gatita
|